„Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili". (Mt 25, 40)

Czwartek, Sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej w Dębowcu.

Właśnie zakończyła się Msza św. dla chorych, deszcz pada jak z cebra. Wyjeżdżamy z mężem z parkingu. Przed nami stoi wiele samochodów, jednak to do naszego auta podchodzi starsza kobieta i puka w szybę.

Pyta czy jedziemy w stronę Jasła (ok. 10 km od Dębowca). Kiedy dowiaduje się, że nie, prosi żeby podwieźć ją na przystanek. Kiedy wsiada mąż postanawia zawieźć ją do Jasła tam, gdzie chciała się dostać.

Kiedy kobieta wysiada, Paweł mówi do mnie: „Wiesz, że to był Pan Jezus?”

Ja także zorientowałam się, że to był On, gdy tylko kobieta wsiadła do samochodu.

Ostatnio, gdy siedziałam w kościele w ławce przed obrazem Jezusa Miłosiernego, usiadła koło nas kobieta. Usiadła obok mnie, a biło od niej takie dobro i ciepło, że aż przeszedł mnie taki pozytywny dreszcz.

Być może to także był Pan Jezus?

W puklerzu św. Patryka, który zakładam codziennie są takie słowa:

„Chrystus w sercu każdego, kto o mnie myśli,

Chrystus w sercu każdego, kto o mnie mówi,

Chrystus w sercu każdego, kto mnie widzi,

Chrystus w sercu każdego, kto mnie słyszy”,

Więc dlaczego to nie mógł być Chrystus?

Ewelina Szot