Wyobraź sobie, że idziesz brzegiem morza po piasku, a obok ciebie idzie Bóg. To jest ścieżka twojego życia.

Patrzysz do tyłu i widzisz wasze ślady na piasku. W większości miejsc są dwie pary stóp, jednak w najtrudniejszych momentach twojego życia jest tylko jedna para stóp.

I pewnie masz pretensje do Boga, że cię wtedy opuścił i wykrzykujesz Mu to w twarz, a On odpowiada spokojnym głosem:

„Dziecko, ja cię wtedy niosłem na rękach”.

Ja wiem, że Jezus niósł mnie na rękach w najtrudniejszych chwilach mojego życia, czyli przez kilka lat po moich dwóch pierwszych wylewach, ale w pewnej chwili Jego ślady też zniknęły i nie było żadnych śladów. A wiesz dlaczego?

Bo Jezus uczył mnie chodzić po wodzie.

Ewelina Szot