Ostatniej zimy, kiedy spadło dużo śniegu, jedyną zieloną rośliną, która pozostała na naszych grządkach, był jarmuż. Bujne, zielone liście, które wystawały ponad grubą warstwę śniegu przyciągnęły kogoś, kto był bardzo głodny, a taka kępa zielonych liści była dla tego kogoś niemałym rarytasem. Mówię tu o sarnie, którą udało mi się sfotografować.

            Sarna zjadła jarmuż do końca, ale i tak wróciła ponownie na to miejsce w nadziei, że znowu znajdzie roślinę, którą mogłaby zjeść.

            Ta sytuacja świetnie obrazuje rzeczywistość duchową.

            Niektórzy ludzie zachowują się właśnie, jak ta sarna. Wybierają życie bez Boga, więc żyją w takiej duchowej zimie. Chodzą po tym świecie bez żadnego celu w życiu, a świat jest dla nich szary, i pozbawiony sensu.

            I nagle znajdują takie byle co – taki jarmuż w śniegu, i na chwilę zaspokajają głód, ale zaraz znowu są głodni, chodzą i czegoś szukają, ale czego?

            A wystarczy przyjść do Jezusa. On daje pokarm, po którym człowiek nie łaknie. To Jego Ciało. Zaś Jego Krew jest napojem, po którym człowiek już nie pragnie.

            Chcesz się przekonać, to przyjdź do Niego.

Ewelina Szot