Rekolekcje dotyczące zawierzenia się Niepokalanemu Sercu Maryi odprawialiśmy z mężem trzeci raz.

Pierwsze rekolekcje skutkowały silnym przynagleniem do założenia szkaplerza i napisaniem przeze mnie książki. Wtedy aktu konsekracji dokonywaliśmy w domu.

Przy ostatnich rekolekcjach, w ostatnim dniu przypadającym na 2 czerwca, pojechaliśmy z mężem do Strachociny, skąd pochodzi św. Andrzej Bobola – jeden z patronów Polski.

Na tzw. Bobolówce jest wybudowana cała droga krzyżowa. Postanowiliśmy odczytać akt oddania przy stacji czwartej – Pan Jezus spotyka swoją matkę.

Pojawiły się też pewne trudności. Otóż na drodze do tej stacji siedział…wąż. Jednak ominęliśmy go, by dojść do tej tam, gdzie zamierzaliśmy.

Po odczytaniu aktu poszliśmy z mężem pomodlić się do kaplicy polowej. Były tam dwie siostry zakonne, które przygotowywały kaplicę do ślubu, który to miał odbyć następnego dnia. Z głośników brzmiał więc… masz Mendelsona.

Potem udaliśmy się do Sanktuarium św. Andrzeja Boboli, a następnie odwiedziliśmy figurkę Matki Bożej Japońskiej.

Św. Andrzej Bobola był bardzo związany z Matką Bożą. To on napisał śluby lwowskie dla króla Jana Kazimierza, w wyniku czego Maryja została królową Polski.

Przed napaścią bolszewików na Polskę w 1920 r. (cud nad Wisłą) to między innymi do św. Andrzeja Boboli odmówiono 9-dniową nowennę, w konsekwencji której Matka Boża pojawiła się i pokonała bolszewików.

Św. Andrzej Bobola bardzo kochał Matkę Bożą, dlatego mam nadzieję, że odmówienie aktu oddania Maryi w miejscu tak mocno z nim związanym sprawi, że my też tak będziemy kochać Matkę Bożą.

Ewelina Szot