Przyjęcie Komunii Świętej pod dwiema postaciami nie jest częstym doświadczeniem dla większości ludzi, dlatego możliwość jej przyjęcia była dla mnie ważnym wydarzeniem.

Z okazji moich imienin, mąż zamówił dla mnie Mszę Św. w Dębowcu, gdzie miałam okazję przyjąć taką Komunię.

Do Sanktuarium Matki Bożej Saletyńskiej w Dębowcu przyjechała wtedy pielgrzymka dzieci pierwszokomunijnych. Wszystkie ubrane w stroje komunijne, dlatego obraz pierwszej Komunii Świętej od razu przyszedł mi do głowy.

To był mój wymarzony prezent imieninowy. Lepszego nie mogłam dostać. Pan Jezus posłużył się różnymi ludźmi, żeby dać mi najwspanialszy prezent – SAMEGO SIEBIE.

Ktoś może powie: „No ale, co to za prezent? Wielkie mi coś”. No właśnie wielkie. Sam Bóg przyszedł do mojego serca i w dodatku tak to zorganizował, że do tego doszło. Sam chciał mnie odwiedzić i odwiedził.

Dzięki Ci, Panie, że zechciałeś przyjść do domu, który jest w moim sercu.

Mam nadzieję, że czujesz się tam dobrze, niczym w Twym domu w Nazarecie.

Choć w domu mojego serca czasem jest ciemno, Ty swoją osobą rozświetlasz go, bo jesteś światłem, które nie gaśnie.

Przed domem jest łąka kolorowych kwiatów, które rosną dla Ciebie i dla Twojej, i mojej Matki.

Dalej, Panie, posadziłam moje ziarnka gorczycy. Co z nich wyrosło? Czy znajdziesz wiarę na ziemi, gdy przyjdziesz? Czas żniw już jest bliski.

Ewelina Szot