Czy zauważyłeś taki fakt, że gdy ludzie są dziećmi, to ich wiara jest gorąca, a im są starsi, tym ta wiara zaczyna stygnąć, stają się zatwardziali, jakby jedli cement?

            Jako dzieci ludzie nie wstydzą się okazywać wiary. Nie wstydzą się głośno śpiewać, nie wstydzą się modlić, traktować Boga, jak ukochanego Tatusia.

            Ale im ludzie są starsi zaczynają się wstydzić wyznawać wiarę, „bo co sobie o mnie ludzie pomyślą”. I tak stopniowo wiara wygasa, serca ludzkie stają się twarde.

            To się już zaczyna w wieku dorastania, a później jest przeważnie coraz gorzej. Nie zawsze, ale w większości wypadków tak jest.

            Spójrz zatem na siebie. Czy twoje serce nie staje się twarde? Czy nie skupiłeś się przypadkiem na tym, aby słuchać ludzi i to im starasz się przyporządkować?

            Oczywiście opinie innych ludzi powinieneś brać pod rozwagę, bo jeśli tego nie zrobisz popadniesz w pychę i możesz zacząć samego siebie uważać za boga; ale zachowaj w tym wszystkim umiar.

Ewelina Szot