Wielu może się zdziwić, co to naprawdę znaczy.

W Piśmie Świętym czytamy:

Przełożeństwo jest służbą (Mt 20, 24-28)


Gdy dziesięciu pozostałych to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci.

 A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: «Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę.

 Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą.

A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym,  na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu».

Wikipedia mówi:

Władza społeczna jest zdolnością ukierunkowywania zachowań innych ludzi niezależnie od tego, czy jest to zgodne z ich interesem i wolą.

 

Czy posiadanie władzy uważa się za służbę?

Władza jest wielkim przywilejem, ale i obowiązkiem.

Czy rządcy tego świata kierują się przede wszystkim interesem ludzi? Czy to ich sytuację chcą poprawić, czy też swoją własną?

Czy każdy, kto ma władzę nad drugim człowiekiem widzi w nim swojego brata/siostrę, traktuje go z szacunkiem?

To pytanie można zadać odwrotnie. Czy ludzie podlegli komuś okazują należny szacunek osobie, która ma władzę?

Czy obie strony szanują się wzajemnie, chociaż może nie zawsze ich interesy są zgodne?

Może więc czas przestać koncentrować się na sobie i zacząć myśleć o drugim człowieku? To pytanie dotyczy każdego człowieka.

Ewelina Szot