Dobrze ci tu, gdzie jesteś? Ale czy nie za dobrze? Rozsiadłeś się, jak kwoka na jajkach? Nie chcesz nic zmieniać, bo po co, skoro tak jest dobrze?

Przypuszczam, że niektórym jaskiniowcom też mogło być wygodnie w jaskiniach, ale znalazło się paru takich, którzy dążyli do zmian i dzięki temu mamy te wszystkie cuda techniki, a jaskinie zamieniliśmy na komfortowe domy.

Ale otwarcie się na zmiany i opuszczenie swojej strefy komfortu nie dotyczyło tylko ludzi z przeszłości.

To dotyczy także ciebie, dzisiaj.

Może za bardzo przyzwyczaiłeś się do dotychczasowego życia? Że żyjesz sobie wygodnie, chodzisz do pracy, jeździsz na wakacje, spotykasz się z kim chcesz i robisz, co chcesz? I myślisz, że to wszystko ci się należy, a kiedy to tracisz, to jak reagujesz? Złościsz się i jesteś obrażony na cały świat? To jest żadne rozwiązanie!

Może jednym rozwiązaniem, żeby cię ruszyć i zmusić do zmiany twojego zachowania, było postawienie cię w takiej sytuacji, w jakiej jesteś teraz?

Może droga do twojego zbawienia prowadzi przez rezygnację z pewnych rzeczy?

Tak naprawdę powinniśmy być wdzięczni Bogu, że wyciągnął nas z tej strefy komfortu. Bo czy sam byś z niej wyszedł?

A gdyby Pan cię dziś powołał na swojego ucznia, zostawiłbyś wszystko i poszedł za Nim?

Pierwsi apostołowie tak zrobili. Opuścili swoją strefę komfortu i poszli za Panem. A ty jakbyś postąpił?

 

Ewelina Szot