Czego oczekujesz od innych, gdy masz jakiś problem, przechodzisz trudne chwile, cierpisz? Czyż nie tego, aby wsparli cię na duchu, pocieszyli, pomogli?

A jak ty się zachowujesz, gdy ktoś jest w takiej sytuacji? Wspierasz go, pocieszasz? Ale tak sensownie, a nie rzucasz tekstem w stylu: o jak mi przykro, albo współczuję ci, ale ja miałem gorzej.

Jak komuś jest źle, to słowa, że ty miałeś gorzej nie będą dla niego pocieszeniem. On potrzebuje, żebyś poświęcił mu swoją uwagę i wczuł się w jego sytuację. Postawił się na jego miejscu i nie osądzał, bo nie wiesz, jaką ten ktoś ma wytrzymałość. Coś, co dla ciebie jest małym pagórkiem, dla kogoś innego może być Mount Everestem.

Święty Paweł pisze:

Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą. Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach!

Powinniśmy zatem wziąć sobie do serca te słowa. Nie wypada się śmiać przy osobie, która płacze. To byłby kompletny brak taktu i zrozumienia drugiej osoby.

Wspierajmy się więc wzajemnie. Nie bądźmy ślepi i głusi na uczucia drugiej osoby.

 

Ewelina Szot