Czy zdarza ci się być Jackiem Balcerzakiem w kościele? Tym ze skeczu kabaretu Paranienormalni? On miał tylko wejść i wyjść po pieczątkę.

Czy ty też tak traktujesz wizyty w kościele? Czy idziesz tylko po to, żeby to odbębnić i mieć to z głowy? A może najlepiej by było, gdybyś miał takie „skierowanko na badanko”, a ksiądz przybijał pieczątkę, że byłeś w kościele? I później, gdy staniesz na Sądzie Ostatecznym przed Panem Bogiem, pokażesz Mu tę kartkę z pieczątkami i powiesz: Ale Panie Boże, ja chodziłem do kościoła. Tu mam dowód.

Nieważne, że może nie uważałeś i stałeś na zewnątrz, gdzie mało, co słychać i trudno się skupić, ale pieczątka jest.

Czy tak powinno być? Czy cotygodniowa wizyta w kościele jest dla ciebie obowiązkiem, który musisz odfajkować?

To nie tak ma wyglądać! Do kościoła powinieneś chodzić pełen miłości do Pana Boga i nie patrzeć na zegarek w trakcie mszy z myślą: ile jeszcze do końca?

Idziesz do Domu Boga. Czy kiedy idziesz w odwiedziny do przyjaciela, też nie możesz doczekać się kiedy wyjść? Spoglądasz nerwowo na zegarek?

A przecież Jezus jest naszym najlepszym przyjacielem. Umarł na krzyżu za każdego z nas i zmartwychwstał. Możemy Go przyjmować do swego serca, kiedy tylko jesteśmy w kościele, spożywając Jego Ciało i pijąc Jego Krew.

Jak zatem można podchodzić do spotkania z Bogiem, jak do obowiązku?

Nie bądź Jackiem Balcerzakiem. Nie idź do kościoła tylko, żeby wejść i wyjść. Pokazuj nieustannie, że jesteś Bożym człowiekiem, całym swoim życiem świadcz o Jezusie i  daj dobry przykład innym.

Ewelina Szot