W Offidzie pewna zdesperowana żona, którą ciągle zdradzał mąż, szukała pomocy w różnych miejscach. W końcu usłyszała gdzieś radę, żeby podać mu sproszkowaną konsekrowaną Hostię. Z całych sił uchwyciła się tego sposobu. Pewnego dnia przyniosła więc do domu Komunikant, którego nie spożyła w kościele, położyła go na płytce i umieściła nad ogniem, tak by pod wpływem wysokiej temperatury zamienił się w proszek. Jakież było jej przerażenie, gdy Hostia przemieniła się we fragment krwawiącego ciała.

Nie bardzo wiedząc, co ma robić, posypała płytkę popiołem i polała ją roztopionym woskiem. Fragment ciała nie zniknął. Nie widząc innej możliwości wzięła go więc, zawinęła w obrus i ukryła w stajni. Myślała że problem się skończył… Wieczorem jednak, gdy mąż przyjechał do domu, jego koń, któ®ego miał wprowadzić do stajni padł przed jej drzwiami na kolana i nie chciał wejść do środka. Dopiero bat zmusił go do posłuszeństwa…

Aż przez 7 lat Najświętsze Ciało Pana Jezusa tkwiło w stajni. Przez cały ten czas zwierzęta wchodziły do niej z głową zwróconą w stronę gnojowiska, gdzie było ukryte. Kobieta, która dokonała świętokradztwa, doznawała ogromnych wyrzutów sumienia, tak że w końcu chciała wyznać kapłanowi swój grzech. Kiedy uklękła przy konfesjonale nie mogła wyrzec nawet słowa. Ksiądz postanowił jej pomóc i wymieniał różne ludzkie przewinienia. Jako że w żadnym przypadku nie trafił w sedno, zniecierpliwiony powiedział wreszcie: „wymieniłem wszystkie grzechy ludzkie. Nie wiem cos mogła uczynić. Chyba że zabiłaś Boga.” Słysząc to, niewiasta od razu powiedziała: „To jest właśnie mój grzech! Ja zabiłam Boga!”.

Kapłan udzielił kobiecie rozgrzeszenia i wraz z nią udał się do miejsca, gdzie zostało ukryte Ciało Pana Jezusa. Kiedy odkopano nawóz, okazało się, że obrus, płytka oraz Hostia były zupełnie czyste. Ksiądz zabrał z sobą relikwie i odniósł je do klasztoru, gdzie zostały umieszczone w specjalnym relikwiarzu.