We Francji w 1254 roku, dominikanin o. Tomasz z Santimpre, który był jego świadkiem, opisał potem, że wydarzył się on w okresie Wielkanocy. Kapłan, któremu Hostia spadła na posadzkę, uklęknął, by ją podnieść. Wówczas uniosła się ona nad podłogę. Przerażony ksiądz rozłożył na posadzce płótno, na które opadła, a następnie położył ją na ołtarzu. Wtedy zauważył, że Hostia przyjęła postać pięknego dziecka. Na ten widok kapłan krzyknął. Zwróciło to uwagę innych księży i wiernych. Wielu podeszło wówczas do ołtarza, gdzie ujrzeli cudowną wizję.

Podczas przesłuchania świadków tego zdarzenia okazało się, że kapłani członkowie chóru widzieli nad ołtarzem Jezusa jako dziecko, a wierni – Jezusa w Chwale. Blask, który bił od Chrystusa, był tak silny, że musieli spuścić wzrok.

Ojciec Tomasz z Santimpre tak opisał to, co wówczas widział: „Mogłem kontemplować nie oblicze dziecka, jak widziało wielu, ale postać dorosłego człowieka. Ujrzałem Zbawiciela twarzą w twarz, jego jasne oczy były roześmiane, włosy falowały na ramionach, długa broda okalała twarz, ciało miał gładkie, blade policzki, głowę lekko pochyloną. Widziałem naszego Pana i byłem tak wzruszony Jego widokiem, że serce o mało mi nie pękło z nadmiaru radości i miłości. Po krótkiej chwili oblicze Chrystusa stało się smutne; takie musiało być podczas Jego Męki. Ukazał mi się w koronie cierniowej, zbroczonej krwią i ten widok tak mnie wzruszył, że odczuwałem ogromne współczucie i płakałem gorzkimi łzami. Odczuwałem taki żal, że poczułem na moim czole cierń z korony, która raniła Jego głowę. Wszyscy asystujący wizji krzyczeli i płakali”.

Cudowna wizja trwała około godziny.